wielka gala poezji 2008

Pasja
dla J.
Usta układam w słowa
nakładam jedno na drugie
przesiąknięte nowe znaczenia
od teraz słowo „miłość”
i „ból”
będą oznaczać to samo
chwilowe cierpienia
nad wyraz wyraźnie naznaczone
na ciele twoim, drogi przyjacielu
pisane wytrwale
dla samej idei piękna
nie rozdzielaj słowa „kocham”
od słowa „ciało”
niech ma ten chleb powszedni i wino
napoimy się wieczorem
litery naznaczymy ruchami
dotkniemy
by fakturę poczuć
pobiegniemy za wiatrem
nie dla marności
lecz dla słów niewypowiedzianych
proszę
podaj mi swą dłoń
w złączeniach linii papilarnych
odróżnię nas od reszty świata
splotę w nietrwałe pozycje
całkiem nie fizycznie
będących naszymi statystycznymi zakończeniami
POSŁOWIE DO WIERSZA
przez całe życie
wkładano nam do ust złą układankę
wtrącano w myśli niezdrowe obrazy
zmieniano znaczenie
by widzieć przez mgłę
i nie móc dostrzec
całości tego wyrazu
————————————————————
pielgrzym
miał przyjaciela w każdym skrawku chmury
codziennie stawał boso przed ołtarzem jego słów
spowiadał się cały
od oczu do stóp
padał na kolana
a jego dłonie szukały przedłużenia
zamknij powieki, mówił, zobacz jak rodzi się świat
mój dzień skraca się o każdy ułamek chmury
- tak wznoszą się i upadają marzenia
muszę otwierać szeroko oczy
i myć ręce żeby o niczym nie zapomnieć
śpię z nogami blisko serca
by poczuć w sobie zapach pielgrzyma
podróżującego po własnym domu
moje spadanie to proces równomierny
od naporu powietrza
pęka mi skóra
mój paznokieć ma barwę lilii która wyrosła na jego grobie
spalam się
rozkruszam na milion kawałeczków
a każdy z nich niewarty ciebie
nikt mnie nie poskłada
zostaną tylko łzy
Bóg umiera we mnie tysiąc razy
a ja tylko raz
mój przyjaciel odszedł daleko daleko
by traktować mnie z góry