po burzy

Hubertowi

i jest nas dwoje
i znaleźliśmy się gdzieś na dnie miasta
w samym środku burzy

musimy wstrzymywać błyskawice
poruszać grzmoty, uspakajać krzyki
aż ustaną

a potem zbierzemy z chodników rozżarzone
wypalone ślady po nas
używając delikatnych bladych rąk

to jest tak -
łapczywie chwytamy w usta powietrze
pełne siarki
zapach miłości w nocy
który objawia się zaczerwienieniem na naszych twarzach

pamiętamy jak na dnie tego wulkanu
uczyliśmy się jak robić
światło

Napisz odpowiedź