W hołdzie Salvadorowi Dali
Dali malujący z tyłu Galę
pozostaje w bezdechu słów
i zbędnych gestów
czułością kochanka głaszcze pędzlem płótno
na obrazie lustra
rozmijają się akty spojrzeń,
krótkie urywki uśmiechu
pomijane detale ustają niezauważalnie
Gala kończy się w jego wzroku
choć są od siebie na wyciągnięcie ręki
tęsknią
- to jest miłość nieskazitelna bo niedopowiedziana
i nie znał malarz takiej farby by oddać kolor jej oczu
na zawsze
Gala pozostanie zwrócona tyłem do ukochanego
niedoskonała
lecz perfekcyjna dla niego
bez wiecznego uśmiechu
czekająca na ostatnią chwilę
najdelikatniejszą -
dopieszczenia szczegółów
- która zamknie tę scenę razem z ustami