Archiwum dla kwiecień, 2009

sprzedawczyni rzeczy znalezionych

Posted in wiersze tagi , on kwiecień 17, 2009 by Karolina Kiszela

prolog

był taki zimny dzień
kiedy
rozstąpiło się ciało na dwoje

I

była zima bez nadziei na wiosnę
byłam ja bez nadziei na ty

dłonie w zimie są suche
włosy rzadkie a usta spierzchnięte jak kora drzew

była zima a ty
rozsypałeś sól z woreczka
topiąc lód na podłodze

każde ziarenko soli topiło:
jeden
płatek
śniegu

zapiekło cię wtedy gardło
pamiętam

II

tamtego dnia rozstąpiła się ziemia

muchy wylatywały ze szpar w oknach

chodziłam po parku otoczona klatką
nie wypuszczałam
oczu spod powiek
kropli potu spod zmarszczek na czole
rąk z zaciśnięcia

znalazłam pod śniegiem suchy liść

ten suchy liść
to twoja ręka która ze starości zwinęła się
i umarła

moje ręce
nie były ładne
bo gdy chciałam krzyczeć z bólu
wkładałam dłoń do ust
i przygryzałam

dlatego
tamtego dnia
podałam bogu swoją rękę i powiedziałam:
boże uchowaj ją przed zimnem

III

gdy stopniał śnieg
znalazłam w parku rękawiczkę
zgubioną w zimie

i ja po zimie byłam jak ona

byłam pusta jak rękawiczka w której niegdyś grzała się dłoń

IV

i o niczym innym ci nie powiedziałam

pamiętam

tamtego dnia
gdy topiłam śnieg solą z łez
i chciałam nią sypnąć tobie w oczy
żebyś załzawił

gdy próbowałam wydobyć słowa z gardła
a one ugrzęzły w nim
jak w śniegu

pamiętam
pomyślałam wtedy
że nie mogę umrzeć na twoją nieobecność

epilog

był taki zimny dzień
kiedy
pozwoliliśmy by ciało rozstąpiło się na dwoje

była zima bez nadziei
byłam ja